Nigdy nie potrafię planować stroju dwie godziny, dzień czy tydzień wcześniej. Po prostu gdy zakładam go na siebie "nie czuję" tego. Ubiór jest dla mnie wyrazem nastroju i humoru. Odzwierciedla moje emocje. Dlatego jedyną drogą jakiej się podejmuje jest zawsze kompletowanie zestawu na ostatnią chwilę. Wtedy czuję się najlepiej.
A dziś ... urodziny cioci, dlatego muszę się pośpieszyć, tyle jest do zrobienia. Jeszcze nie wiem co ubiorę. A kwiaty jeszcze nie kupione.
I was wearing:
- czarny dwurzędowy wełniany płaszcz || MEXX
- spodnie w pepitkę || SH + edit by me
- czarna marynarka || SELECTED // answear.com w Starym Browarze
- czerwona koszula || vanGraf
- muszka, którą zrobiłem z krawata
- czarne, grube skarpety
- martensy w kolorze cherry
-BRANDI-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz